Piwowarski Krystian - Mysikrólik i sarna.pdf Rozmiar 1,1 MB
Małgosia ujrzała blady kształt. Była tak zniechęcona, zajęta niewesołymi myślami, że dopiero po chwili dotarło do niej, że to goły tyłek Jasia, bielejący w mroku koloru butelkowej zieleni. „Ale jestem napalony!” — usłyszała. Jęknęła. Obserwowała zrezygnowana poczynania mężczyzny. Szurał butami ciągnąc po podłodze spodnie i majtki. Potknął się, zaklął, stanął. „Albo nie” — rzucił i zabrał się energicznie za usuwanie pudeł z zastawą stołową, podrabianą ceramiką z Delft, uniwersalnym urządzeniem kuchennym, o którym Izabela wypowiadała się z najwyższym entuzjazmem. Były tym jeszcze garnki z podwójnym dnem, żelazko na parę, obrusy, serwety i serwetki, ręczniki, czajnik bezprzewodowy i inne użyteczne przedmioty niezbędne w życiu młodej gospodyni. Spłoszona wodziła wzrokiem za włócznią okazałego penisa myśląc, że zaraz zostanie nią przebita i że nie będzie to przyjemne.